W lipcu trwała akcja ratowania od zapomnienia 16 polskich cmentarzy na Kresach Wschodnich. W kampanię „Mogiłę pradziada ocalić od zapomnienia” włączyli się samorządowcy oraz wolontariusze z Dolnego Śląska. Z Arturem Fojtem, mieszkańcem Stobna oraz członkiem grupy odnawiającej cmentarz w Drohobyczu rozmawia Stanisław Chodorowski.
- Co myślisz o tego typu akcjach?
- Akcje tego typu są bardzo potrzebne, gdyż niejednokrotnie cmentarze polskie są pozostawione samym sobie, opuszczone, niekiedy wręcz zapomniane. Akcje takie jak ,,Ocal mogiłę pradziada od zapomnienia” stanowić mogą nie tylko żywą lekcję pamięci o naszej przeszłości, lecz także są formą kształtowania patriotyzmu. Uważam, że przedsięwzięcia tego typu mogą przynieść korzyść każdemu, nie tylko ze względu na to, iż można wziąć udział w szczytnej akcji, lecz także przy okazji można poznać wielu interesujących ludzi.
- Dlaczego zdecydowałeś się na wyjazd na Kresy Wschodnie?
- Z kilku powodów. Po pierwsze jestem z zainteresowania pasjonatem historii, a zwłaszcza dziejów Polski związanych z Kresami. Ponadto byłem żywo zainteresowany udziałem w akcji, która miałaby na celu swoiste przywracanie pamięci o polskiej przeszłości tamtych terenów. Wreszcie moi przodkowie pochodzą z Kresów, więc udział w tej akcji traktowałem jako potrzebę serca.
- Jak długo byliście na Ukrainie?
- Na Kresach wraz z moimi przyjaciółmi byliśmy prawie tydzień. Podczas pobytu w Drohobyczu, gdzie porządkowaliśmy cmentarz większość dnia spędzaliśmy na pracy. Obok mnie w ekipie, która pracowała na cmentarzu był jeszcze Pan Aleksandrem Orłowski, moja siostra Alicja i uczennica z liceum – Katarzyna, a także będący już wcześniej w Drohobyczu Paweł Szafrański. Ponadto towarzyszyły nam nauczycielki Pani Agnieszka, nauczycielka z Legnicy oraz Pani Izabela z Dzierżoniowa, które wcześniej pracowały na cmentarzu w Komarnie.
- Co robiłeś w wolnym czasie?
- Udawaliśmy się wraz moimi towarzyszami pracy na zwiedzanie Drohobycza i innych ciekawych zakątków rejonu. Już po zakończeniu akcji byliśmy kilka dni we Lwowie, gdzie odwiedziliśmy m.in. cmentarz Orląt Lwowskich czy Katedrę Lwowską.
Jeśli chodzi o Drohobycz to w tym mieście internujące są przede wszystkim zabytki kultury sakralnej. Jest godna zainteresowania drewniana cerkiew, a także synagoga czy zabudowa rynku wraz z ratuszem. Co więcej z Drohobyczem łączy się też wiele znanych postaci takich jak Bruno Szulc, czy ukraiński pisarz Iwan Franko. W rejonie Drohobycza przebywał też polski grafik Artur Grottger, który jest pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.
- Jak wyglądał stosunek miejscowej ludności do akcji „Mogiłę pradziada ocalić od zapomnienia”?
- Na ogół spotykaliśmy się z dość życzliwym przyjęciem, lecz niestety nasza akcja była przeprowadzona tylko przy pomocy Polaków mieszkających w Drohobyczu, wśród zwykłych Ukraińców nie wywołała ona żadnej reakcji.
- Co najbardziej utkwi w pamięci z tego wyjazdu?
- Przede wszystkim utkwiła postać pani Krystyny, ponad osiemdziesięcioletniej opiekunki cmentarza w Drohobyczu, która pomimo wszelkich przeciwności dba codziennie o polski cmentarz, bez niej nie udałoby się odnowić choćby w znacznej mierze cmentarza. Postać i działalność tej kobiety, może być dla nas wszystkich wielkim wzorem i inspiracją, gdyż, nie każdy zdobyłby się na to, aby codziennie bez względu na pogodę czy inne przeciwności utrzymywać w należytym stanie duży cmentarz.
- Zdecydowałbyś się ponownie wziąć udział w akcji odnawiania grobów?
- Tak, zdecydowanie. Jednakże jeśli będzie wola i odzew to namawiałbym każdego, kto ma na to czas i odrobinę chęci. Taka akcja może służyć każdemu, bo to nie tylko sama praca w wymiarze czysto fizycznym, ale także solidna lekcja polskości i patriotyzmu.
- Dziękuję za rozmowę.
Dodane przez majestro dnia lipiec 30 2010 08:14:24 | 0 Komentarzy ˇ 61 Czytań -  |
|