Naturalny smak wiersza
z Arturem Bursztą rozmawia Agnieszka Grzegorzewska
- Kiedy rozmawialiśmy ostatnio, wspominał pan o pomyśle umiejscowienia kilku imprez w Legnicy. Dlaczego jednak do tego nie doszło?
- Nie wpłynęła żadna propozycja, a sami też nie wychodziliśmy z taką inicjatywą. Uznałem, naiwnie, że umieszczenie w lokalnej prasie informacji o tym pomyśle jest wystarczające, żeby mogła ona dotrzeć do ludzi, którzy chcieliby ten pomysł wprowadzić w życie.
Widać choćby po jubileuszowej debacie, w jaki sposób oddajemy na Porcie honor Legnicy. Robią to także autorzy, którzy uczestniczyli w tamtych edycjach festiwalu. Osiemdziesiąt procent wystawy „14:44” to elementy legnickie.
-Co z tej kolekcji pochodzi z Pana zbiorów?
- Przede wszystkim znalazła się tam prywatna korespondencja, listy, które były przed wieloma laty przesyłane na mój legnicki adres. Jest tam też wiersz „Wspólny pokój” Krzysztofa Jaworskiego napisany w koszarach przy ulicy Pancernej, który nigdy nie był publikowany. Dla mnie świetną pamiątką związaną z Legnicą są literackie koszulki wyprodukowane przez nieistniejącą już „Hankę”.
-Gdzie udała się ta energia, która wcześniej szła w abstrakcyjno-ironiczny nurt, o którym słyszymy w opowieściach z legnickich edycji?
- Słusznie zauważył Kuba Mikurda w czasie debaty „Pośpieszny Legnica - Wrocław”, że ta impreza co jakiś czas się resetuje. Akurat jesteśmy teraz na takim etapie działań, że te krotochwilne projekty są na uboczu. Zwyczajnie nie ma dla ich obecności uzasadnienia. Mogą oczywiście wrócić, może nawet w zupełnie nietypowej formie. W przyszłym roku będziemy zajmować się twórczością Tadeusza Różewicza, być może będzie wystawa rysunków Mistrza – bardzo krotochwilnych. Zatem to nie muszą być spektakularne happeningi, może się to odbywać na poziomie bardzo bliskim literaturze.
- A czy ta zmiana wiązała się z tym, że w Legnicy impreza działa się w wąskim gronie osób, które rozumiały ten rodzaj poczucia humoru?
- Nie, to nie jest tak. W czasie naszej działalności testowaliśmy różne formy działań. Zaplecze czytelnicze trzeba było budować od zera. Działania happeningowe sprzyjały promowaniu poezji i udowadnianiu, że nie jest ona nudna. Teraz mamy do czynienia z zupełnie inną publicznością. Być może nieliczną, ale za to kapitalną, kupującą książki, przygotowaną na literackie wyzwania. Nie ma już potrzeby, żeby w trakcie czytań używać jakichś dodatkowych przypraw. Wystarcza naturalny smak wiersza.
- Podczas naszej ostatniej rozmowy wspominał Pan, że ma powstać film o Porcie Wrocław.
- Film powstanie po festiwalu. Jola Kowalska, która go realizuje uznała, że nakręci na festiwalu część brakujących materiałów. Archiwum festiwalowe jest bardzo bogate, mogliśmy tego doświadczyć w czasie prezentacji podczas debaty, ale wartość tych zasobów jest głównie dokumentalna, a sam film ma nie tyle podsumować 15 lat festiwalu, ale przede wszystkim to, co się wydarzyło się w tym czasie w poezji polskiej.
- Gdzie będziemy mogli go obejrzeć?
- Na pewno będzie miał swoją emisję w TVP Wrocław, w TVP Kultura, niewykluczone, że też podczas naszych imprez. Gdyby ktoś w Legnicy wpadł na pomysł, żeby zorganizować pokaz tego filmu, to oczywiście też będzie to możliwe.
-Kiedy zakończy się jego produkcja?
- Film będzie gotowy już za kilka tygodni.
- Słynie Pan z tego, że ma plany na kilka edycji festiwalu do przodu. Proszę opowiedzieć, co czeka nas w przyszłym roku.
- Na 16. Port Wrocław zawitają Latynosi, czeka nas spotkanie z iberoamerykańską poezją. Będzie to zatem nowe symboliczne otwarcie Portu.
-Dziękuję za rozmowę.
Dodane przez Martino dnia kwiecień 26 2010 20:45:21 | 0 Komentarzy ˇ 247 Czytań -  |
|