 | Mija 70 lat od zbrodni katyńskiej. Zbrodni, której nie osądzono, za którą nie przeproszono, nikogo nie ukarano. Ba, nawet nie zgodzono się, by nazwać ją ludobójstwem.
W wyniku agresji Sowieckiej 17 IX 1939 roku do niewoli dostało się ponad 250 tysięcy polskich żołnierzy, w tym około 15 tysięcy oficerów służby czynnej i rezerwy. W październiku 1939 roku oficerów zgrupowano w trzech obozach: w Kozielsku (ok. 5 tysięcy, w tym 4 generałów, 1 admirał oraz 500 oficerów wyższych stopni), w Starobielsku (ok. 4 tysięcy oficerów, w tym 8 generałów, 400 oficerów wyższych stopni) i Ostaszkowie (ok. 6 tysięcy osób, głównie policjantów, służbę więzienną i kilkuset oficerów).
Beria
Na wniosek Berii, Biuro Polityczne KC pod przewodem Stalina, w dniu 5 III 1940 roku, zatwierdziło decyzję o rozstrzelaniu około 15 tysięcy jeńców. Pierwszy transport oficerów został sformowany w Kozielsku w dniu 3 kwietnia. Następnego dnia wyruszył pierwszy transport z Ostaszkowa, a 5 kwietnia ze Starobielska. Wywożeni oficerowie byli przekonani, że wyruszają w drogę do Niemiec. Spośród 14,5 tysiąca osób, jedynie 448 przekazano do obozu w miejscowości Pawliszczew Bor kolo Kaługi. Ci ocaleli. Wśród ocalonych znalazł się jeden z przeznaczonych do zamordowania jeniec z Kozielska – profesor Stanisław Swianiewicz. W ostatniej chwili profesora wyłączono z transportu. Po okresie łagrów sowieckich, przedostał się na Zachód i tam mógł zdać relacje. Warto przeczytać jego pracę „W cieniu Katynia”, która mogła ukazać się w Polsce oficjalnie dopiero po 1990 roku. Profesor Swianiewicz brał udział w badaniach zbrodni katyńskiej prowadzonej przez Kongres USA. Dzięki relacji profesora wiadomo, że jeńców zawożono pociągiem do stacji Gniezdowo w okolice Smoleńska, a stamtąd „czarnym autobusem” („czornaja worona”, jak nazywali te pojazdy Rosjanie) do lasu katyńskiego.
Koalicja
Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 roku, Związek Sowiecki zawarł sojusze z Anglia i USA. Powstała tzw. „Wielka Koalicja „Dzięki temu Rząd polski na Wychodźstwie zdecydował się na zawarcie porozumienia polsko-sowieckiego – należy pamiętać, że od czasu agresji sowieckiej na Polskę w 1939 rok, Polska nie utrzymywała kontaktów z Sowietami. Podpisano układ Sikorski-Majski w dniu 30 VII 1941 roku. Utworzono wówczas Armię Polską pod dowództwem gen. Andersa. Na pytania stawiane Sowietom o los polskich oficerów, Stalin odpowiadał enigmatycznie i przewrotnie:” Związek Sowiecki to wielki kraj, rozjechali się po nim i trudno ich odnaleźć”. Kiedy Niemcy znaleźli się na terenach smoleńszczyzny, dzięki relacjom miejscowej ludności doszło do odkrycia masowych grobów w lesie Kozie Góry pod Katyniem. Pierwszą wiadomość o tym, radio niemieckie podało 13 IV 1943 roku. Sowieci odpowiedzieli, że jest to hitlerowska prowokacja mająca na celu odwrócenie uwagi od zbrodni niemieckich. Dla Niemców groby katyńskie stanowiły element propagandy, mający rozerwać „Wielką Koalicję”. Ale Niemcy mieli podstawowy argument – to nie oni dokonali tej zbrodni, a Stalin przyznał się do niej, kiedy Sikorski dopytywał o los jeńców. Niemcy zwrócili się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie o wysłanie międzynarodowej delegacji w celu zbadania grobów. Zapewnili tez, że może przybyć do Katynia delegacja Rządu Polskiego z Londynu – gwarantowano swobodny przelot samolotem w obie strony, nawet dowództwo Luftwaffe otrzymało rozkazy, by samolot taki miał eskortę niemieckich myśliwców nad terenami okupowanymi. Strona Polska także zwróciła się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, o wysłanie delegacji do Katynia.
Pretekst
Rząd Sowiecki uznał to za pretekst do zerwania stosunków dyplomatycznych 25 IV 1943 roku. Faktycznie Sowieci już wówczas montowali spośród uległych sobie komunistów przyszły komitet, w przyszłości potrzebny do ulokowania w Polsce.
Prace Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, wśród którego byli przedstawiciele Polskiego Czerwonego Krzyża, ustaliły, że w 8 masowych grobach znajdowały się ciała około 4410 polskich oficerów. Dzięki właściwościom miejscowej gleby, ciała zostały zmumifikowane. Ręce były krepowane sznurami, jeńców zabijano strzałem w tył głowy – typowo sowiecki sposób rozstrzeliwania. Zwłoki wrzucano do głębokiego rowu i zasypywano ziemią. Ułożenie niektórych ciał w grobie wskazywał, że niektórzy żyli jeszcze w chwili zasypywania. Jeńców mordowano w okresie 3 IV- 12 V 1940 roku. W pracach Czerwonego Krzyża brali udział przedstawiciele kilkunastu uniwersytetów europejskich, z Bułgarii, Belgii, Danii, Finlandii, Włoch, Holandii, Szwajcarii, Słowacji, Węgier, Chorwacji, Francji, Czech, Rumunii. Całością prac kierował prof. Gerhard Buchtz, z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Zebrane materiały były umieszczane w specjalnych kopertach i przewożone do miejscowości Gruszczenka, w celu ekspozycji. Niemcy część przedmiotów wystawiali w miejscach publicznych – np. w Warszawie, przy jednej z ulic, w specjalnej witrynie, eksponowano czapki, naramienniki, guziki i dokumenty zamordowanych polskich oficerów. Przebywający w Katyniu Polacy, także zabierali niektóre pozostałości. A skoro mowa o Polakach uczestniczących w okresie badania grobów – ich obecność była konieczna, nieodzowna dla prawidłowego zdania relacji z miejsca zbrodni. Ksiądz S. Jasiński pojechał za zgodą kardynała Sapiehy. Tam odprawił mszę za pomordowanych. Wileński dziennikarz i pisarz Józef Mackiewicz, zanim zdecydował się na wyjazd, otrzymał akceptację od przedstawiciela Rządu Polskiego na Wychodźstwie. Dzięki jego obecności, powstała wspaniała rzecz – opis-dokument „Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów”, napisana w 1945 roku. Była podstawą dla badań katyńskich prowadzonych przez Kongres USA.
We Wrocławiu
W związku z posuwaniem się Armii Sowieckiej w kierunku Smoleńska, prace zakończyły się latem 1943 roku. Zawartość części grobów przeznaczonych do dalszych badań, min. szczątki pomordowanych, przewieziono specjalnym transportem do Krakowa, a następnie do Wrocławia. Tu znalazły się w Zakładzie Medycyny Sądowej, gdzie badania kontynuowano. Wobec zbliżającego się frontu, 14 skrzyń załadowano na dworcu kolejowym i wyprawiono do Drezna, gdzie zostały złożone w magazynie kolejowym. Jeden z pracowników niemieckiej kolei otrzymał rozkaz, by przed poddaniem się Sowietom, skrzynie podpalić, co tez uczyniono. Dla Sowietów skrzynie miały znaczenie szczególne – chciano zatuszować sprawę Katynia, a dowody przewożone przez Niemców, były jasne i oczywiste, kto był sprawcą mordu. Sowieckie NKWD szczegółowo zajmowało się poszukiwaniem przesyłki katyńskiej. W Krakowie, w miejscu przechowywania skrzyń, po zajęciu miasta przez Sowietów dokonano bardzo szczegółowych poszukiwań. Wspomniany wyżej niemiecki kolejarz – podpalacz, został aresztowany przez MKWD i zniknął. Wszyscy, którzy mieli cokolwiek wspólnego z zawartością z Katynia, byli przesłuchiwani, niektórzy „zniknęli”. Podobnie rzecz się miała z naukowcami z innych krajów, uczestnikami badań zbrodni. Byli poszukiwani przez NKWD, część uciekła na Zachód, część została zamordowana.
Nie wszystkie materiały zbrodni katyńskiej Niemcy wywieźli do Drezna. We Wrocławiu zachowały się min. czaszki z miejsca zbrodni, w tym jedynej kobiety zamordowanej w Katyniu – Janiny z Dowbór-Muśnickiej Lewandowskiej. Przechowały się dzięki profesorowi Popielskiemu z Zakładu Medycyny Sądowej. Zostały „ujawnione” dopiero po 1990 roku i poddane badaniom. Natomiast w czerwcu ub. r. podczas inwentaryzacji prowadzonej w szkole policyjnej w Legionowie, znaleziono szczątki zapakowane w skrzynie, wskazujące także na proweniencję katyńską.
Jeńców ze Starobielska, ogółem 3739 osób, zamordowano w Charkowie. Pochowano ich pod Charkowem, w okolicach wioski Piatichatki. W Miednoje kolo Tweru pochowano 6314 osób, pochodzących z obozu w Ostaszkowie.
ANDRZEJ MANASTERSKI
Dodane przez majestro dnia kwiecień 11 2010 18:08:37 | 1 Komentarzy ˇ 529 Czytań -  |
|  |